AktualnościMiasto i region

Raków Częstochowa obronił Puchar Polski! Czerwono-Niebiescy pokonali Lecha Poznań 3:1

W poniedziałek 2 maja Raków Częstochowa zdobył po raz drugi z rzędu zdobył Puchar Polski. Częstochowscy piłkarze pokonali Lecha Poznań 3:1 dzięki bramkom Gutkovkisa, Wdowiaka i Iviego Lopeza.

Drugi z rzędu finał Fortuna Pucharu Polski rozpoczął się dla Rakowa Częstochowa w wymarzony sposób. Do ataku ruszył Lech, ale nasza drużyna dobrze skontrowała. Długie podanie przyjął Vladislavs Gutkovskis. Łotysz zwinnie minął obrońcę i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza Lecha.

Raków dostał skrzydeł i zaczął dominować na boisku. Ivi Lopez miał kapitalną okazję, ale Mickey van der Hart obronił jego strzał głową z bliska. Chwilę później Hiszpan minimalnie chybił z rzutu wolnego.

Lech odzyskał wigor po pięknym strzale Jakuba Kamińskiego w słupek. Kolejorze byli coraz groźniejsi, a w polu karnym Rakowa kilka razy mocno się zakotłowało. Częstochowianie dzielnie przetrwali napór rywala i znów wyprowadzili cios. Ivi Lopez świetnym podaniem obsłużył Mateusza Wdowiaka, który pewnie wykorzystał sytuację sam na sam i częstochowianie prowadzili 2:0. Na przerwę Raków mógł schodzić z jeszcze większą przewagą, ale Deian Sorescu w dobrej sytuacji trafił w boczną siatkę.

Druga połowa zaczęła się znacznie lepiej dla Lecha Poznań. Trener Maciej Skorża wprowadził na boisko Joao Amarala, który w zamieszaniu bramkowym po niezbyt udanym piąstkowaniu Kacpra Trelowskiego, zachował się najlepiej i zdobył gola kontaktowego. Raków lepszą sytuację stworzył sobie dopiero w 60. minucie, kiedy bliski szczęścia po strzale głową był Zoran Arsenić.

Później drużyna z Wielkopolski dominowała na boisku, ale przez długi czas nie potrafiła stworzyć klarownych sytuacji strzeleckich. Częstochowianie umiejętnie wybijali przeciwnika z rytmu i znów świetnie odpowiedzieli. Piłką wymienili się Fran Tudor i Ivi Lopez, a Hiszpan mocnym strzałem pokonał van der Harta.

W końcówce nie popisał się Jakub Arak, który brutalnie sfaulował Filipa Marchwińskiego i słusznie otrzymał czerwoną kartkę. Lech nawet tego nie potrafił wykorzystać, a dwie okazje w doliczonym czasie gry zmarnował Mikael Ishak.

Cieniem na finale położyła się sytuacja z kibicami, którzy nie chcieli wejść na stadion z powodu zakazu wnoszenia banerów o rozmiarach powyżej 2 na 1,5 metra. W efekcie fani Lecha w ogóle nie weszli na stadion, kibice Rakowa po długim oczekiwaniu jednak stawili się na trybunach. Cezary Kulesza, prezes PZPN, zapowiedział, że kolejne finały Pucharu Polski będą się odbywać poza Warszawą z powodu absurdalnego zakazu.

fot.: PAP