Drużyna, która przerosła swój stadion

Raków Częstochowa wygrywa, ale nie na swoim stadionie – ten ciągle nie spełnia warunków Ekstraklasy. Ostatnio zawodnicy Rakowa pokonali belgijski Gent w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy UEFA na stadionie w Bielsku-Białej. Niestety, czerwono-niebiescy zamiast promować miasto na swoim stadionie, muszą robić to na obcym – promując stadion bielski. W tej sytuacji Raków zawsze może liczyć na wiernych kibiców – doskonale zorganizowanych i podążających za idolami z ziemi częstochowskiej do bielskiej, pokonujących odległość 130 km.

Czy to nie jest wstyd dla miasta, że taka drużyna ciągle jest na tułaczce? Dobry i chwalony klub, kipiący energią i profesjonalizmem, osiągający znakomite wyniki jest fatalnie traktowany w mieście. A powinien być wizytówką i oczkiem w głowie. Problemy ze stadionem zaczęły się długo przed pandemią, kiedy Raków grał jeszcze w pierwszej lidze. Kiedyś doszło też do sytuacji, że Polsat odwołał transmisję jednego ze spotkań – ze względu na brak warunków do jej realizacji.

Modernizacja stadionu Rakowa trwa, choć pandemia ten okres przedłużyła. Czasu było jednak wystarczająco dużo, aby dziś nasza drużyna nie musiała się poniewierać… a my wszyscy wstydzić. Może gdyby dostrzeżono wcześniej, że Raków dobrze rokuje i za chwilę może zajść bardzo wysoko, zespół grałby już na godnym siebie stadionie? Pytań jest wiele, natomiast komuś tu najwyraźniej brakuje dalekowzroczności i gospodarskiego nosa. Teraz warto sobie uświadomić, że za chwilę Raków Częstochowa będzie grał w europejskich pucharach. Wstyd i frustracja będą narastać, a najlepsi zawodnicy odejdą. Aby udźwignąć „złote jajo”, trzeba mieć siłę i determinację, czego życzyć należy wszystkim, którzy za promocję naszego miasta odpowiadają.